W 142 rocznicę urodzin Helen Keller.

27 czerwca 2022r., w 142 rocznicę urodzin Helen Keller – słynnej głuchoniewidomej amerykanki, świętowaliśmy podczas WUF11 – cities of the future – w Strefie Nauki na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, gdzie odbyła się wystawa zdjęć Agnieszki Majnusz, zatytułowana: „Przemiany”. Jej bohaterami są ludzie głuchoniewidomi. Wysłuchaliśmy także wykładu Krzysztofa Wostala o dostępności w mieście dla tych osób.

Wykład Krzysztofa Wostala pt: „Głuchoniewidomi w mieście. W Światowym Dniu Głuchoniewidomych porozmawiajmy o dostępności”,
który odbył się w 142 rocznicę urodzin Helen Keller.

Transkrypcja wykładu Krzysztofa Wostala pt: „Głuchoniewidomi w mieście. W Światowym Dniu Głuchoniewidomych porozmawiajmy o dostępności”,
który odbył się w 142 rocznicę urodzin Helen Keller.

Dzień dobry Państwu! Witam bardzo serdecznie. To dla mnie prawdziwy zaszczyt móc wystąpić na głównej scenie miasta Nauki. To dla mnie prawdziwy zaszczyt wystąpić w miejscu, w którym zdobywałem także swoją wiedzę – może ja nie na wydziale humanistycznym, ale na tym samym uniwersytecie. A studia z zakresu humanistyki ukończyła Helen Keller.

Zanim przejdę do mojego wykładu, osobom, które nie widzą, opowiem, jak to tutaj wygląda: jest scena zadaszona, na scenie stoję ja. Jestem szpakowatym mężczyzną ubranym w różową koszulę z krótkim rękawem (tak nad łokcie sięgającą), mam granatowe spodnie, czarne buty, na przegubach obydwu rąk mam na paskach zegarki: na lewej ręce brajlowski, na prawej ręce smartwatch. Obok mnie jest czarne krzesło, to krzesło służy mi jako element dostępności: dzięki temu krzesłu będę wiedział, że jestem do państwa ustawiony przodem, bo czasami sobie je sprawdzę. Ponieważ w Katowicach mamy dzisiaj 31 stopni, a w słońcu jeszcze więcej, to jak bokser potrzebuję ręcznika, który wisi sobie na tym krześle, a pod krzesłem mam wodę, bo na pewno będę potrzebował wsparcia. I tak wygląda… Po mojej prawej ręce jest tłumaczka polskiego języka migowego, która osobom głuchym przekazuje to, o czym będę mówił. Za mną jest ekran i na tym ekranie wyświetlane będą przez całe moje wystąpienie zdjęcia. Zdjęcia, które z jednej strony będą pokazywać osoby głuchoniewidome podczas różnego rodzaju aktywności życiowych. Z drugiej strony pokazywać będą właśnie dostępność: dostępność w mieście dla tych osób, dostępność w trakcie tych wydarzeń, ale też dostępność jaką jest tłumacz przewodnik osoby głuchoniewidomej. Ale żeby mówić o dostępności, to my najpierw powinniśmy zrozumieć, kim jest osoba głuchoniewidoma.

Osoba głuchoniewidoma to ktoś, kto ma jednoczesne uszkodzenie dwóch zmysłów: wzroku i słuchu. To uszkodzenie jest na różnym poziomie. To, że ktoś jest głuchoniewidomy, to nie znaczy, że jest całkowicie głuchy i całkowicie niewidomy. To jest jedna z czterech grup osób głuchoniewidomych: osoba całkowicie jednocześnie głucha i niewidoma. Drugą grupą głuchoniewidomych są ci ludzie, którzy coś widzą i coś słyszą, czyli mogą korzystać z tych zmysłów dwóch, ale w ograniczonym stopniu. Trzecią grupą to są ludzie, którzy coś widzą, ale są głusi, zupełnie nie słyszą. Czwarta grupa to takie osoby jak ja, czyli ludzie, którzy zupełnie nie widzą i coś słyszą. Ja jestem właśnie taką osobą głuchoniewidomą, która zupełnie nie widzi – nie mam poczucia nawet światła – i jednocześnie słabo słyszę.

Sto czterdzieści dwa lata temu na świat przyszła Helen Keller. Helen Keller była dzieckiem pełnosprawnym, dopiero gdy miała 18 miesięcy, zachorowała. I w skutek tej choroby straciła całkowicie wzrok i słuch. I żyła sobie tak troszkę jak takie zwierzątko, nikt nie widział, jak z nią postępować. Gdy chciała jeść, to w powietrzu czyniła gesty, jakby chciała kromkę kroić, jakby chciała ją smarować – po tym wszyscy wiedzieli, że jest głodna. Gdy jednak była coraz starsza, to też chciała się podobać: czuła, że przyjdą goście, przebierała się, nie zawsze potrafiła dobrać stroje, ale próbowała. I kiedyś rodzice zwrócili się do Grahama Bella o pomoc. I od słowa do słowa, od czynów do czynów – to nie tak z dnia na dzień – ale w życiu Helen Keller pojawiła się Anne Sullivan – to też była słabowidząca kobieta. I rozpoczęła naukę Helen Keller: kreśliła na dłoni znaki, a Helen nie wiedziała na początku, co to za znaki. W ogóle nie wiedziała, że jest coś takiego jak słowa, jak litery, ale pewnego czerwcowego dnia przy pompie zrozumiała, że Anne Sullivan kreśli woda, woda, która w tym dniu dzisiejszym, upalnym jest tak dla nas ważna. I ten dzień – 27 czerwca, dzień urodzin – jest dla nas tak ważny. Urodzin Helen Keller, która potem chodziła do szkoły, która potem ukończyła studia humanistyczne – a jesteśmy przy wydziale humanistycznym – doktoryzowała się, uczyła się kilku języków obcych, uczyła się mówić. Helen Keller, która była działaczką na rzecz głuchoniewidomych, działaczką na rzecz praw kobiet, która jeździła po świecie z odczytami. Tego nie było gdyby nie Anne Sullivan i Polly Thomson, bo w życiu głuchoniewidomych bardzo ważny jest drugi człowiek, drugi człowiek: tłumacz przewodnik. Z tego miejsca wam wszystkim tłumaczom przewodnikom, dziękuję, że jesteście, że czynicie nasz świat dostępniejszym, że pozwalacie nam się rozwijać, że wspieracie nas w naszych aktywnościach. I to jest pierwszy krok do dostępności: tłumacz przewodnik. Ważne, aby państwo wspierało usługi tłumaczy przewodników osób głuchoniewidomych. Ale tłumacz przewodnik to nie wszystko.

Są tacy głuchoniewidomi, którzy nie potrzebują wsparcia tłumacza przewodnika, ale potrzebują dostępności. My jesteśmy w trakcie Światowego Forum Miejskiego, jedenastego już. Odbywa się w tym roku w Katowicach i kładziemy nacisk na mówienie o dostępności między innymi właśnie w miastach. Poruszamy też inne zagadnienia, ale ta dostępność jest kręgosłupem wszystkiego. Jeżeli jest dostępność, to osoba z niepełnosprawnością – również głuchoniewidoma – może realizować się w różnych płaszczyznach: może uczestniczyć w życiu społecznym, zawodowym, kulturalnym, sportowym i w wielu innych aktywnościach. Jest sobie taki dokument jak Konwencja Organizacji Narodów Zjednoczonych o Prawach Osób Niepełnosprawnych i w tym dokumencie bardzo duży nacisk kładziony jest na dostępność, a także na samodzielne i niezależne życie osób z niepełnosprawnościami. Dostępność jest jednym z podstawowych praw człowieka, wszyscy prawa człowieka znamy albo gdzieś podświadomie czujemy, jakie mamy prawa. Między innymi prawo do przemieszczania się, a tutaj bardzo ważny jest dostępny transport, żebyśmy mogli to swoje prawo realizować. Wszyscy mamy prawo do informacji, a żeby to prawo realizować, potrzebna jest dostępność. Wszyscy mamy prawo do zamieszkiwania tam, gdzie chcemy, a żeby to prawo realizować, potrzebna jest dostępność. Wszyscy mamy prawo wierzyć, w co chcemy, mieć jakieś duchowe pragnienia, duchowe przemyślenia, nasza duchowość to też jest nasze prawo, ale żeby je realizować, potrzebna jest dostępność. I o tej dostępności teraz sobie troszeczkę powiemy. Jak ją realizować w mieście?

Takim bardzo ważnym czynnikiem miastotwórczym jest jednak kultura, owszem, ostatnio usłyszałem, że jest na terenie Rzeczypospolitej Polskiej miejscowość, w której zameldowanych jest 211 obywateli, a tam są dwa teatry. Ale jednak miasto kojarzy się z dostępem do kultury. Jak spowodować, żeby głuchoniewidomi mieli dostęp do kultury? Oprócz tego, że mamy wsparcie tłumacza przewodnika, ważne jest, aby w kasie różnego rodzaju wernisaży, wystąpień, spektakli teatralnych, w kinie podczas seansów, żeby głuchoniewidomi mieli dostęp do informacji, żeby mogli usłyszeć lub zobaczyć to, co jest mówione. Ważne jest to, aby był tłumacz języka migowego, bo część osób głuchoniewidomych posługuje się językiem migowym. Jedni są w stanie tego tłumacza zobaczyć z dalszej, ale inni potrzebują z bliższej odległości. Ważne więc, aby ten tłumacz był odpowiednio oświetlony, żeby miejsce, gdzie tłumacz będzie stał podczas wydarzenia, było oznakowane, żeby wchodzący mogli zorientować się, gdzie stać, żeby tego tłumacza widzieć. Ale nie wszyscy głuchoniewidomi znają język migowy, ja nie znam. Ja posługuję się mową foniczną, ale z daleka też nie słyszę, więc żeby zrobić dostępnie, ważne, żeby była pętla indukcyjna oznakowana w sposób odpowiedni. Pętla indukcyjna to taki sprzęt, dzięki któremu osoby korzystające z aparatów słuchowych lub z implantów słuchowych, mogły usłyszeć to, co jest mówione do mikrofonu. Osoba korzystająca z implantu bądź aparatu słuchowego przełącza swój sprzęt i słyszy to, co jest mówione do mikrofonu, i taki sprzęt wspiera głuchoniewidomych, ale też słabosłyszących – tak jak tłumacz języka migowego wspiera głuchych. Ważne też, żeby w trakcie wydarzeń, jeżeli się to da zrobić, były napisy. Napisy, które będą informować na przykład o tym, jak dojść do toalety, ale też na ekranie w kinie napisy, które będą informować, co jest na ekranie mówione. Czasami tego nie widać, bo coś poza kadrem jest mówione, ale też napisy powinny informować o dźwiękach, czyli na przykład: jeżeli gdzieś tam słychać karetkę pogotowia, to również napis powinien o tym poinformować, że w filmie dzieje się jakaś akcja i słychać sygnał karetki pogotowia. I głuchoniewidomi ten dostęp do informacji dzięki temu będą mieli. Ważne też, żeby łatwo mogli znaleźć swoje miejsca na wydarzeniu. Odpowiednio trzeba opisać miejsca na widowni – nie tylko Braille’em, ale również powiększoną, wypukłą czcionką. Ważne, żeby podczas przerw kawowych pomyśleć o głuchoniewidomych, żeby ktoś pomógł przedostać się między stolikami, żeby ta osoba mogła znaleźć wolne miejsce, żeby głuchoniewidomy mógł też skorzystać z kawy, z kanapek, że jeżeli jest bez tłumacza przewodnika, to żeby był ktoś, kto pomoże nałożyć ze stołu szwedzkiego właśnie kanapkę, właśnie naleje sok. Takie wsparcie jest również ważne – żeby głuchoniewidomy mógł sobie usiąść przy stoliczku i mógł ten sok postawić. To są takie podstawowe elementy dostępności. Ważne jest, żeby mógł się swobodnie przemieszczać po budynku, żeby była informacja dotykowa wypukła, ale też wizualna. Pamiętajcie państwo o sygnałach wizualnych, alarmowych – nie tylko alarm podawany powinien być w sposób słyszalny, ale również w sposób widzialny. To są takie podstawowe elementy, dzięki którym głuchoniewidomi będą mogli uczestniczyć w kulturze, w wystąpieniach, kiedy ten spektakl teatralny będą mogli słyszeć właśnie w pętli indukcyjnej. No i kiedy podczas tych wydarzeń będzie audiodeskrypcja, czyli to, co ja zrobiłem na początku: w taki sposób bardzo prosty opisałem siebie, opisałem scenę, nie opisałem dokładnie tłumaczki języka migowego, jak jest ubrana, ale tego nie wiem, więc nie chciałem się wygłupić. I proszę państwa, ta audiodeskrypcja jest też bardzo ważna. Powiedzcie, że jesteście państwo na widowni, przed sobą macie scenę, po lewej stronie na przykład jest Biedronka w waszym przypadku, po prawej stronie jest – tak na godzinie pierwszej… drugiej – wydział humanistyczny. Tam możecie zobaczyć zdjęcia autorstwa Agnieszki Majnusz, zdjęcia zatytułowane „Przemiany”. Zdjęcia, na których autorka pokazuje osoby głuchoniewidome jako ludzi pięknych, jako ludzi odważnych, jako ludzi, którzy właśnie dokonują przemiany. Autorka starała się uchwycić na swoich fotografiach głuchoniewidomość – tak powiem kolokwialnie – głuchoniewidomych jako ludzi pełnych pasji. Zdjęcia, które do wyobraźni przemówią. Bardzo serdecznie na tę wystawę autorstwa Agnieszki Majnusz – człowieka, który z głuchoniewidomymi jest od wielu lat – zapraszam na tę wystawę. To też element kultury i jak państwo wejdziecie do budynku, to zobaczycie dostępność. Będą ścieżki prowadzące, które wyczujecie pod stopami – to też jest element dostępności właśnie podczas wydarzeń kulturalnych, żeby głuchoniewidomi mogli poruszać się po budynku w sposób dostępny. Ale miasto to również transport publiczny.

Miasto kojarzy się z tym, że jest w nim zorganizowany transport publiczny. Czym większe miasto, tym siatka połączeń jest większa: są tramwaje, autobusy, metro, pociągi, są miejsca, gdzie jest kolej podwieszana gondolowa jako element komunikacji publicznej. Bardzo ważne jest, żeby ten element życia był dostępny. Chyba nie ma na świecie miasta, które by było w pełni dostępne, ale są miasta, które starają się, żeby ta dostępność transportu była jak największa. Na terenie Rzeczypospolitej wygląda to różnie, jeżeli chodzi o dostępność dla osób głuchoniewidomych. W miejscu, gdzie jesteśmy, na terenie Śląsko-Zagłębiowskiej metropolii, ta dostępność dla osób głuchoniewidomych ma tylko pewne elementy, tutaj jeszcze trzeba troszkę wysiłku, żeby tę dostępność poprawić. Jaka ta dostępność powinna być? Przede wszystkim osoba głuchoniewidoma powinna mieć możliwość odnalezienia przystanku – przystanek to również element transportu publicznego. Czy to będzie peron tramwajowy czy peron kolejowy, czy autobusowy, powinna mieć osoba głuchoniewidoma możliwość odnalezienia go. Ważne więc, ażeby było oznakowanie w formie wizualnej, ale i dotykowej. Do przystanku powinny prowadzić ścieżki dostępu w podłożu umiejscowione, które będą w poprzek chodnika, czyli będą doprowadzać do przystanku. Nie będę mówił o szczegółowych rozwiązaniach – nie czas, nie miejsce – i też właśnie czasu by zabrakło nam na to. Ja prowadzę badania w Fundacji Transgresja, z którą zaszczyt mam współpracować, właśnie na temat dostępności transportu publicznego. Wraz z zespołem w tamtym roku opracowaliśmy raport dotyczący dostępności tutaj w Śląsko-Zagłębiowskiej metropolii. Zapoznajcie się z tym raportem, bo tam właśnie te rozwiązania szczegółowe podpowiadamy. Raport jest dostępny na stronie Fundacji Transgresja: transgresja.org.pl. I kiedy głuchoniewidomy dojdzie już na przystanek, ważne, żeby miał informacje o tym, jaki autobus i kiedy przyjedzie, czyli rozkład jazdy powinien być w sposób jak najbardziej dostępny dla jak najszerszej grupy odbiorców. Bo tak naprawdę co to jest ta dostępność? Dostępność mamy wtedy, kiedy informacje, usługi, transport, przestrzeń i wszystko to, co nas otacza, jest dostępne dla jak najszerszej grupy odbiorców. I właśnie taki rozkład powinien być dostępny dla jak najszerszej grupy odbiorców. Wyobraźcie sobie państwo, że są rozkłady, które nie są dostępne nawet dla ludzi widzących i słyszących, bo jest noc i rozkład nie jest podświetlony i osoba widząca nie jest w stanie go odczytać. To też jest brak dostępności. Tym bardziej osoba głuchoniewidoma tego rozkładu nie odczyta. Istotne jest bezpieczeństwo na przystanku, żeby osoba głuchoniewidoma mogła wizualnie i dotykowo zorientować się, czy stoi blisko krawężnika, żeby ten krawężnik w ogóle był, żeby była różnica poziomu pomiędzy jezdnią a chodnikiem. Są przystanki, gdzie nie ma tej różnicy i ja stoję na takim przystanku i ja właściwie nie wiem, czy stoję na jezdni, czy na chodniku, gdzie bezpiecznie mogę oczekiwać na autobus. Więc różnica poziomu i oznakowanie na krawężniku w sposób widoczny, że to jest właśnie krawężnik a nie szara jezdnia, szary krawężnik, szary chodnik, a także oznakowanie dotykowe przed krawężnikiem, czyli takie guzki, które nieraz widzicie. I wtedy osoba głuchoniewidoma wie, żeby dalej nie wychodzić, bo czuje te guzki. Tak można zrobić na peronie kolejowym, tramwajowym – na każdym peronie. Przyjeżdża sobie środek transportu: ja – jako osoba głuchoniewidoma – muszę wiedzieć, niezależnie od wszystkiego, jaka to jest linia i gdzie ten autobus jedzie. Niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy głuchoniewidomy na wyświetlaczu autobusu widzi zupełnie inną informację niż na rozkładzie jazdy, mimo że autobus jedzie w to samo miejsce. Niedopuszczalna jest sytuacja, że głuchoniewidomy widzi zupełnie inny numer autobusu niż powinien być, tylko dlatego, że numer autobusu się nie zmieścił w całości na wyświetlaczu. Niedopuszczalna jest sytuacja pod kątem dostępności, bezpieczeństwa i komfortu podróżnych, że gdy przyjeżdża pojazd na przystanek, głuchoniewidomy nie ma informacji głosowej o numerze i kierunku linii, a kiedy tego… to nawet jest, chce powtórzyć tę informację, bo nie zrozumiał, nie ma takiej możliwości. To jest antydostępnościowe. I ważne jest, żebym miał możliwość powtórzenia sobie komunikatu, na przykład za pomocą pilota. Nie może być takiej sytuacji, że osoba głuchoniewidoma chodzi wzdłuż peronu kolejowego od początku do końca składu pociągu i czyści go ręką – bo inaczej tego nazwać nie można – czyści ręką w poszukiwaniu przycisku, żeby sobie otworzyć drzwi. A przecież rozwiązania techniczne istnieją, choćby właśnie piloty. Więc elementem transportu są przystanki, perony, ale i właśnie środki transportu. I kiedy głuchoniewidomy wejdzie do tego środka transportu, powinien mieć możliwość łatwego odnalezienia dedykowanego miejsca. Standard ustanowienia miejsca, gdzie może usiąść osoba, która tego potrzebuje, a u nas w pojazdach mamy różnie: raz to jest z przodu, raz z tyłu, raz w środku, raz po prawej, raz po lewej stronie pojazdu – nie ma standardów. W dostępności standaryzacja jest bardzo, bardzo ważna. W dostępności szczegółowość jest bardzo, bardzo ważna. Bo dostępność to nie tylko wielkie hasła. Bo dostępność to nie tylko wielkie inwestycje. Dostępność to również dbałość o szczegóły. I w tym pojeździe ja – jako głuchoniewidomy – powinienem czuć się bezpiecznie. Jeżeli jestem z psem asystującym, powinienem mieć miejsce dedykowane właśnie dla tego psa, żebym ja z tym psem mógł usiąść lub stanąć gdzieś tam. To jest bardzo ważne. Ważna jest informacja w środku: do jakiego przystanku się zbliżamy. Ta informacja powinna być w sposób czytelny, wizualny i głosowy podawana. Ta informacja powinna być dostępna z każdego miejsca pojazdu, nie może być tak, że w pojeździe mamy wyświetlone przez trzy minuty, że dzisiaj są imieniny tego a tego człowieka, a przez pół minuty wyświetlone, jaki teraz będzie przystanek. Jeżeli człowiek głuchoniewidomy niedowidzi, to będzie czytać czasami wolniej. To samo z informacją głosową: niedopuszczalne jest wyciszanie przez kierowców. Osoba głuchoniewidoma ma mieć możliwość usłyszenia, a często wygląda to w ten sposób, że na początku jest sygnał akustyczny bim-bam bardzo głośny, później cichutko jest mówione, że teraz będzie ten a ten przystanek. To są niedopuszczalne sytuacje. Wrócę jeszcze do wejścia do autobusu, do pociągu, do tramwaju, bo mówię tutaj o bezpieczeństwie, podkreślam je – toteż ważnym elementem tego bezpieczeństwa jest kontrastowe wejście, stopnie, progi, żeby w pojazdach były kontrastowe. W tym miejscu chciałbym podziękować PKM-owi Katowice, miasta, w którym się znajdujemy, że nowe pięć autobusów, które właśnie zakupiono niedawno, mają kontrastowe progi. Dzięki temu łatwiej te progi będzie odnaleźć. Taki autobus jeździ po Katowicach w tej chwili w ramach właśnie Światowego Forum Miejskiego dziennie o godzinie 13.00, jeszcze do czwartku. Zapraszamy wraz z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych do takiego dostępnego autobusu: on rusza spod Spodka, jak wychodzicie spod ronda w stronę Spodka, to na lewo idziecie sobie tym podjazdem i u góry po lewej stronie, na godzinie 10–11, jakieś 20–30 metrów jest przystanek WUF11 i właśnie o 13.00 rusza ten autobus stamtąd. Więc zapraszamy bardzo serdecznie.

Elementem miastotwórczym są również placówki handlowe, miasto jako takie nie ma na nie wpływu, natomiast to również jest bardzo ważny element dla dostępności, żeby osoby głuchoniewidome mogły się w takich placówkach swobodnie poruszać. Nie wystarczą linie prowadzące, elementy dotykowe, elementy kontrastowe. Tutaj ważne jest wsparcie tłumacza przewodnika albo wsparcie obsługi sklepu. W Katowicach mamy centrum handlowe, w którym jest taka możliwość, że osoba z niepełnosprawnością może w informacji poprosić o wsparcie pracownika, który podprowadzi w konkretne miejsce tego sklepu i dzięki temu będzie osoba potrzebująca mogła odnaleźć się szybko.

Bardzo istotnym elementem miastotwórczym jest edukacja. Żeby edukację uczynić dla osoby głuchoniewidomej dostępną, potrzebne jest kilka czynników: pierwszym z czynników jest sama osoba głuchoniewidoma. Ja byłem studentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, będąc już osobą głuchoniewidomą, i to było bardzo ważne, żebym ja – jako osoba głuchoniewidoma – powiedział o swoich potrzebach. Żebym ja wykładowców poinformował, że jestem osobą głuchoniewidomą, i proponuję takie a takie rozwiązanie, żeby moje studiowanie – ale też, żeby praca wykładowców – była bardzo owocna. Żeby to wszystko było efektywne. Więc ja namawiam was głuchoniewidomych, żebyście też mówili o swoich potrzebach, o potrzebach związanych z dostępnością, o potrzebach istotnych dla realizacji cyklu szkolnego, edukacyjnego. Wykładowcy moi – te kilkanaście lat temu – byli bardzo otwarci, byli bardzo otwarci na moje potrzeby, na to, co mówiłem. Dzisiaj to miejsce – Uniwersytet Śląski – staje się jeszcze bardziej dostępny. Na Uniwersytecie Śląskim montowane są pętle indukcyjne, są przygotowywane materiały w Braille’u, są tłumacze polskiego języka migowego, zaczyna stosować się symultaniczny przekaz tekstowy, zaczyna się tworzyć napisy do multimedialnych elementów. To wszystko tworzy dostępną uczelnię. I to wszystko może spowodować, że dostępność dla głuchoniewidomych będzie jeszcze większa.

W mieście się poruszamy, w mieście chodzimy chodnikami, przechodzimy przez przejścia dla pieszych. Pamiętajmy o tym wszyscy, jak tutaj jesteśmy, że chodnik pochodzi między innymi od słowa chodzić, nie pochodzi od słowa parking, czyli nie jest chodnik miejscem do parkowania samochodów. Chodnik jest po to, żeby po nim chodzić. Jeżeli będziecie parkować samochody na chodniku, tworzycie świat niedostępny dla głuchoniewidomych. Ale nie tylko dla nich, bo również dla wszystkich innych użytkowników: dla matek, dla ojców z wózkami, dla ludzi poruszających się na wózkach, dla tych, którzy chcą chodzić chodnikiem. Nie zostawiajcie hulajnóg na środku chodników, bo dzięki temu głuchoniewidomi nie mogą bezpiecznie przemieszczać się właśnie po ulicy. Ja teraz będę prosił o dosłownie minutę przerwy, bo właśnie się stało to, czego się obawiałem, czyli upał dał mi się we znaki… ja tylko sobie łyka wezmę, bo zaraz nie będę do was mógł mówić… OK. Dobrze, dziękuję za pozwolenie na tę przerwę i będę mówił dalej. Więc nie zostawiamy, nie zostawiamy hulajnóg na środku chodnika, nie zostawiamy rowerów na środku chodnika. Służby miejskie, straż miejska też o dostępność powinny dbać. „Wyzwanie: parkowanie” – mamy akcję w Katowicach. Różnie to wychodzi, no jest to wciąż wyzwanie, żeby nie dopuszczać do parkowania właśnie w miejscach niedozwolonych, na chodnikach i przejściach dla pieszych.

Pamiętajmy, że mamy w miastach olbrzymi ruch samochodów, on wciąż się nie zmniejsza. Wciąż to, że mamy dosyć słaby w miastach jednak transport publiczny, to powoduje, że ludzie wolą jechać samochodem. I trzeba przez ulicę przejść. I co wtedy? Musimy zaprojektować przejście dla pieszych takie, żeby było dostępne dla jak największej grupy odbiorców – nie tylko dla osób, które widzą i są młode, sprawne i szybko przebiegną przez pasy. Nie tylko dla ludzi, którzy są niewidomi, zrobimy dla nich dodatkowo sygnalizację akustyczną. Pamiętajmy też o głuchoniewidomych. Dlaczego wy zapominacie o głuchoniewidomych, tworząc przejścia dla pieszych? Dlaczego, projektując przejścia dla pieszych, w ogóle nie myśli się o głuchoniewidomych? A może celem jest wybicie tych niewidomych? A może celem jest to, żeby oni wpadli pod samochód? Nie wierzę. To nie jest wasza intencja, osób, które projektują przejścia dla pieszych. A mimo, dzięki temu, że są rozwiązania, na przejściach dla pieszych, nie są stosowane. A wystarczyłoby dodać do informacji wizualnej (czyli światło świeci się czerwone, zielone, pomarańczowe), do informacji akustycznej (czyli pikania) ale nie wyciszonego najciszej jak się da, bo często to robicie. Często zarządy ulic i mostów wyciszają te pikania, więc nie róbcie tego, bo to też przeszkadza głuchoniewidomym, też powoduje, że nie czują się bezpiecznie na przejściach. Ale jeszcze oprócz tego dodajcie sygnalizację wibracyjną. Te firmy, które produkują te słupki na przejściach, one te rozwiązania mają. Osoba głuchoniewidoma podchodzi, kiedy jest światło zielone to wibruje wtedy ten przycisk i wtedy głuchoniewidomy wie, że może iść, że bezpiecznie przejdzie na drugą stronę. Wiele rozwiązań istnieje, wiele rozwiązań jest i stosujmy je. Stosujmy je w komunikacji z osobami głuchoniewidomymi, stosujmy je w kulturze, w transporcie publicznym, w edukacji, w handlu, w poruszaniu się w przestrzeni miasta. Pozwólmy osobom głuchoniewidomym być jak Helen Keller. Wspierajmy ich, ich wspieranie jest bardzo ważne. Helen Keller wspierała Anne Sullivan i Polly Thomson. Dzisiaj mamy dużo większe możliwości techniczne, niż mieliśmy wtedy. Szukajmy literatury, szukajmy rozwiązań. W Polsce mamy osoby głuchoniewidome, które osiągnęły w swoim życiu wiele. Taką osobą jest obecny tutaj Grzegorz Kozłowski, który był jedną z tych osób, które na terenie Rzeczpospolitej rozpoczęły z kilkoma innymi osobami ruch na rzecz głuchoniewidomych. Wymyślił jedną z metod komunikacji z osobami głuchoniewidomymi, która w tamtym czasie była bardzo potrzebna, w tym okresie przejściowym, kiedy to środowisko się kształtowało. Ja też chętnie służę na Śląsku pomocą i wsparciem, i radą.

I na koniec chciałbym państwu powiedzieć, że głuchoniewidomość to nie jest coś, co tylko nam odbiera. My, jako głuchoniewidomi, to również temu, że jesteśmy właśnie głuchoniewidomi, to dzięki temu wiele dobrego, wiele fajnego w życiu zaznaliśmy. Dzięki temu, że jesteśmy głuchoniewidomi, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi: tłumaczy przewodników, asystentów z otwartym sercem, którym jeszcze raz z tego miejsca dziękuję. Dzięki temu, że jesteśmy głuchoniewidomi, to mogliśmy doświadczyć tymi zmysłami, które mamy w mniejszym lub większym stopniu uszkodzone, ale też tymi zmysłami, które mamy jeszcze dobre, mogliśmy doświadczyć świata. Mogliśmy czasami poznać głębiej, czasami poznać inaczej. A to, że jesteśmy głuchoniewidomymi, to też nam daje. I życzę wam, głuchoniewidomi, i proszę o to, żebyście byli silni, żebyście się nie bali mówić o swoich potrzebach, bo też jest tak, że czasami ludzie naokoło chcieliby pomóc, ale nie wiedzą jak. W 182. rocznicę urodzin Helen Keller – najsłynniejszej na świecie głuchoniewidomej, Amerykanki, całkowicie głuchoniewidomej osoby – życzę, żeby nasz świat był światem jak najbardziej dostępnym dla nas głuchoniewidomych. Żeby ten świat był zaprojektowany w sposób uniwersalny.

Dziękuję państwu bardzo serdecznie.

Udostępnij. Podziel się tym.👍